Jejku, w końcu jakaś znaczna aktywność! Odebraliśmy pierwszego maila, który wymaga od nas publicznej odpowiedzi. Bardzo się z niego cieszymy i zachęcamy innych do podobnych działań. Otrzymana wiadomość jest częściowo komentarzem do postu "Kenijczycy zainteresowani..."
Drodzy M. oraz A. !
Sądzę, że jest to spowodowane tym, iż polskie społeczeństwo boi się, że popełni błędy ortograficzne oraz interpunkcyjne. Mam pytanka :
1. Co sądzicie o słabych przemowach naszych polityków oraz o tzw. "gotowcach". Czy ogólnie nasi politycy dobrze posługują się językiem angielskim?
2. Możecie się wypowiedzieć o znanej Marii z Wielkopolski, która nazwała pana Premiera "zdrajcą Polski".
Czekam na odpowiedzi. Na drugie pytanie odpowiem w komentarzu, po was . :D
-kondzik11
Chcielibyśmy jednak zaznaczyć na początek, że w przyszłości nie zamierzamy się angażować w akcje, które są potencjalnie kontrowersyjne. Naszym celem jest zmiana państwa, nie wywoływanie, podsycanie i komentowanie skandali. Wchodzimy do polityki, nie do showbiznesu. Oczywiście w taki sposób możecie poznać nasze poglądy i dużo jaśniej otrzymać komunikat czy warto się z nami utożsamiać. Postaramy się odpowiadać rzeczowo i stosownie, tak by sytuacja była dla Was klarowna. Jednakże, pytając nas o opinie, musicie pamiętać, że pojawi się w niej subiektywizm, za który nie powinniśmy być krytykowani.
Pytanie 1:
A: Słabe przemówienia naszych polityków, moim zdaniem, spowodowane są brakiem czasu na przemyślenie danej wypowiedzi. Fakt, że wielu z nich nie podchodzi całkowicie poważnie do swoich obowiązków, a wielu jest po prostu zmęczonych swoją pracą. Politycy w naszym kraju są też bardzo naciskani przez media i społeczeństwo co powoduje, że czasami potrzebują czegoś gotowego lub może nie są pewni siły swojej perswazji. Jeżeli chodzi o umiejętność posługiwania się językiem angielskim, to niestety, ale nasi politycy nie są zbyt wyszkoleni. Zapewne tłumaczą to faktem, że jest odpowiednia sekcja zajmująca się sprawami międzynarodowymi, co zwalnia ich ze znajomości języków obcych, a obarcza nią np. odpowiednie ministerstwo.
M: Jak Adrian powiedział, czasami podejście naszych przedstawicieli bywa lekceważące, co bardzo mnie boli. Kontakt z drugim człowiekiem - w tym przypadku tak szczególny, bo decydujący o sprawach najwyższej wagi w kategorii obywatela - jest kluczowy. Nawet, jeśli polityk okazuje się być geniuszem w sprawach gospodarczych itp., nie może zaniedbywać wywiadów i wystąpień. Powinny mieć odpowiedni poziom. Oczywiście rozumiem doskonale, że nie każdy (bo i ja się zaliczam do tego grona) nie ma wrodzonych zdolności oratorskich, ale naturalne wygłoszenie przemyślanej odpowiedzi nie jest zadaniem niewykonalnym. Tym bardziej jakaś krótka odpowiedź dla mediów, mająca na celu potwierdzenie czy uzasadnienie swoich działań. Politycy to osoby publiczne, muszą liczyć się z tym, że ich postępowanie będzie skutkowało pytaniami, a w nieprzyjemniejszych sytuacjach kwestionowaniem, krytyką i podważeniem zdania. Podsumowując, według mnie, decydując się na zawód polityka nie można skupiać się jedynie na operacjach państwa, ale i na własnej prezencji.
Pytanie 2:
A: Uważam, że Maria wyraziła swoje zdanie, lecz, nie oszukujmy się, bardzo ostro i przede wszystkim publicznie, czym wywołała kolejna burzę w mediach. Do końca nie powiemy, czy zrobiła to dla rozgłosu czy chciała wywołać szum licząc, że jej słowa otrzymają poparcie. Moim zdaniem powinna wyrazić krytykę nieco inaczej. Jest na to wiele możliwości właśnie dlatego mamy możliwość głosu w referendach, sondażach oraz ankietach. Myślę, że tak otwarta krytyka bardziej zaszkodziła samej dziewczynie ,ponieważ z jednej strony dała jej rozgłos i popleczników, ale przeciwników również nie zabrakło. Uważam, że mogła to zrobić bardziej cywilizowanie i z większa siłą uderzenia w sposób odpowiedni dla państwa demokratycznego. Oczywiście wielu powie, że w naszym kraju ankiety i sondaże nic nie dają, jednak to jest temat rzeka, który może zostanie poruszony przy innej okazji.
M: Sprawę można rozważać dwojako - skupić się na samym zdarzeniu oraz na znaczeniu słów dziewczyny. Zaczynając od pierwszego, na początek myślę, że wszyscy powinni odrzucić rozważania "Zrobiła to dla sławy czy to jej prawdziwe przekonania?". Najpewniej nigdy nie udałoby się nam poznać prawdy i poza tym tworzymy w ten sposób otoczkę afery, jakiegoś skandalu, robiąc z tego kolejną pożywkę dla mediów. Czymkolwiek sprowokowane (UWAGA: SUBIEKTYWNA OPINIA, proszę nie oskarżać mnie o kłamstwo :), według mnie nie powinno się wydarzyć. Było to niekulturalne i mimo, że naszym politykom można mnóstwo zarzucić, wprost nie powinno się używać tak ostrych słów. Nie odpowiadajmy nieprzyjemnością na nieprzyjemność (potencjalnie doznaną ze strony polityka). Można mieć złe zdanie na czyjś temat, ale wyrażając je w gronie bliskich lub zachowując dla siebie. Spójrzmy teraz na sprawę z drugiej strony - interpretacja. "Zdrajca", jak już powiedziałam, to ostre słowo. Użycie tak radykalnego określenia nie może nie mieć podstawy. Jednak sądzę, że w rzeczywistości sprawa ma się tak - podczas, gdy wszyscy rządzący mają coś za uszami, najczęściej na widelec brani są ci z wygranej partii, a to za sprawą przeciwników, oddających głos na zupełnie innych kandydatów.
(Uff, post edytowany przez dwa dni. Tym razem musicie skomentować!)
~M. i A.
Dziękuję za tak szybką odpowiedź. Cieszę się bardzo, iż mamy podobne poglądy. Również uważam, iż postęp Marii był beznadziejny i niekulturalny. Po jej innych wypowiedziach stwierdzam, iż jest ona zapyziałą fanka ojca Rydzyka, która od rana do nocy modli się o "wolną Polskę"(chyba uważa, że nadal jest komuna ???) oglądając wspaniałą młodzieżową telewizję TRWAM. Krótko powiedziawszy PISowska mumia !
OdpowiedzUsuń